Ecofriendly


Idee i pomysły służące ochronie środowiska naturalnego i jego najważniejszego podmiotu– człowieka- Rozwiązania systemowe.



Świadomsław  Wieczniepolski ©*



     I. Największym trucicielem środowiska jest samochód (pojazd mechaniczny poruszany silnikiem spalinowym).

Samochód należy wyprowadzić z miast, miasteczek i gęsto zaludnionych wsi, zaś transport publiczny i gospodarczy oprzeć na pojazdach elektrycznych (tramwaje, trolejbusy, wózki elektryczne).

    II. Motto:  Nogi człowieka służą do chodzenia, a nie do wożenia ich samochodem.

Człowiek należy do przyrody. Należy, więc, chronić go jak przyrodę.

Samochód to potencjalne narzędzie zbrodni przeciw człowiekowi – samochód zabija i kaleczy ludzi na drogach. Z drugiej strony jest człowiekowi dobrodziejstwem. Należy ograniczyć używanie samochodów do rozsądnego minimum.

   III. Wymusić ekonomicznie odejście od opakowań foliowych i pojemników z tworzyw sztucznych (nie ulegających szybkiej biodegeneracji).

W tym celu  wprowadzić podatek VAT „ekologiczny” na tworzywa szkodliwe dla środowiska takiej wysokości, by ceny opakowań i pojemników stały się porównywalne z cenami opakowań i pojemników szklanych.

  IV. Potężnym źródłem zanieczyszczeń atmosfery, (którą oddycha człowiek i wszelkie stworzenia) są zakłady przemysłowe czerpiące energię do produkcji ze spalania węgla lub produkujące energię z węgla (elektrownie).

Człowiek i zwierzęta wydalają dwutlenek węgla, ale rośliny asymilują go w procesie fotosyntezy. Tę właściwość roślin należy wykorzystać.

Spaliny, których głównym składnikiem jest dwutlenek węgla, nie należy kierować (wypuszczać do atmosfery). Spaliny, po uprzednim oczyszczeniu z najbardziej trujących składników (związki siarki, metale, związki metali) należałoby kierować do rezerwatów roślinności. Można by, nawet, dwutlenek węgla pochodzący z oczyszczonych wstępnie spalin, częściowo, wykorzystać. Jest to technologia przyszłości. Należałoby rozpocząć i rozwijać badania w tym kierunku.



V. Ochrona przyrody – zwierząt i roślin



   1. Człowiek stał się najbardziej wyrafinowanym zabójcą w przyrodzie – stworzył przemysłową hodowlę zwierząt, przeznaczonych na produkcję żywności lub odzieży (futer, zwierzęta hodowane na farmach przemysłowych niczym nie różnią się od zwierząt żyjących na wolności. Mają zmysły, a więc cierpią, gdy się je kaleczy lub zabija. Cierpią podobnie jak ludzie (zmysł bólu jest ten sam). Jesz kotlet schabowy lub filet z indyka, kurczaka lub ryby, ale nie kojarzysz tego z cierpieniem zwierzęcia, które zostało zabite aby dogodzić twemu podniebieniu. Człowiek zaprogramowany jest na białko (budulec) i tłuszcze (energia). I te produkty zawierają się w organizmach zwierząt, w postaci niemal gotowej do spożycia. Ale, znajdują się, też, w roślinach i to w dużej zawartości, są dobrze przyswajalne i tolerowane przez organizm człowieka ; posiadają też walory smakowe. Ponadto kury niosą jajka, krowy dają mleko – niezwykle wartościowe i smakowite produkty. Żywność roślinna lub pochodzenia roślinnego, wystarczyłaby, w zupełności, człowiekowi, do normalnego i nie mniej szczęśliwego funkcjonowania. Ale, człowiek stał się za wygodny- sięga po białko najbardziej efektywne i najlepiej (najłatwiej) przyswajalne . Pomyśl o tym. Myśl ekologicznie! Ogranicz spożycie mięsa. Może potrafisz „obejść się” 1-nym lub 2-ma











©*- copyright- prawa autorskie zastrzeżone

obiadami mięsnymi w tygodniu, a ograniczysz w ten sposób rozmiary masowego mordu na zwierzętach. Jeszcze, całkiem niedawno, jakieś pół wieku temu, nie było przemysłowej produkcji mięsa.

   P.S.

Największym wrogiem środowiska ( a przez to i człowieka, jest ustrój kapitalistyczny w obecnej formie tj. żywiołowy wolnorynkowy. Nie oznacza to, że należy ten ustrój zmienić (wyeliminować). Należy go okiełznać tak , by przestał być szkodliwy. Należy zmierzać w takim kierunku, aby przekształcić obecny kapitalizm w kapitalizm racjonalny, humanistyczny.



   V.2.         Nie niszcz roślin niepotrzebnie!



Przykładem niszczenia roślin na olbrzymią skalę są kwiaty, które są najpiękniejszą formą istnienia przyrody. Człowiek produkuje kwiaty na skale przemysłową podobnie jak żywność i zaczął to robić znacznie wcześniej (kilka wieków wcześniej) zanim wpadł na pomysł, by żywność produkować w fabrykach, tak, jak się produkuje przedmioty (rzeczy) powszechnego użytku.

Czy kwiaty nie mogą przeżyć swego życia normalnie w warunkach naturalnych (w ogrodach na łąkach, w lasach)? Czy muszą być bezmyślnie wycinane w pień, dlatego, że wyróżniają się wśród innych roślin, pięknem (podobnie jak złoto pośród innych metali, swoim blaskiem)? Czy któryś z właścicieli szklarni lub wielkich plantacji kwiatów kojarzy, chociaż, kwiaty z żywymi jestestwami? – przecież one żyją tak jak zwierzęta ; mają , nawet, podobno geny.                Myśl ekologicznie :

  1-en kwiat na imieniny, na urodziny, na pogrzeb na inną okazję – wystarczy!



  VI. Nawożenie sztuczne – stosowanie nawozów sztucznych należy ograniczyć do minimum.

Stosowanie nawozów sztucznych w rolnictwie, już, doprowadziło do znacznej klęski ekologicznej. Kiedyś, (wiek temu, dwa – w zależności od kraju i jego regionu) w rzekach w jeziorach było pełno ryb. Dziś ryby w rzekach, szczególnie, w tych większych, prawie wyginęły, a w morzach grozi im wyginięcie. Nawozy, wprowadzane do gleby, są wypłukiwane przez deszcze, spływają do rzek i jezior, a z rzek do morza. Zdumiewa postawa człowieka ! Można zadać pytanie – czy człowiek aby dobrze miał „pod kopułą” (w głowie). Bo, aby „ ułatwić” sobie i zwiększyć produkcją żywności „roślinnej” zniszczył w znacznym stopniu naturalne zasoby dobrej bardzo żywności. Należy wrócić do naturalnego nawożenia. Ale, wygląda na to, że to nie wystarcza do rozwiązania problemu żywności, gdyż równowaga w przyrodzie pomiędzy światem zwierzęcym a roślinnym, oparta o zamknięty obieg krążenia pożywienia w przyrodzie, została, przez człowieka, naruszona na stałe. Dlatego tym bardziej stosowanie nawozów sztucznych ograniczyć do minimum. I  jest to m możliwe.

Do pomyślenia jest tzn. nawożenie gleby „punktowe”. Jest to moja własna idea (mnie, przynajmniej, nie wiadomo, by ktoś z taką ideą wystąpił): nazwa, też, jest moja. Rośliny, w szczególności, rośliny zbóż mogą być „karmione” na polach jak rośliny hodowane w domu, w doniczkach. Oczywiście tego sposobu nie daje się przenieść, w sposób „dosłowny”, do uprawy zbóż, która posiada charakter masowy. Techniczny sposób rozwiązania tego problemu pozostaje sprawą otwartą. Ze względu na dużą wagę problemu należy rozpocząć badania w tym kierunku. Jest o co się bić. Roślinie (nasieniu) wystarczy podać tyle pokarmu, ile trzeba (ile wynosi jej zapotrzebowanie „życiowe” (wegetacyjne i rozwojowe)) ; można przedawkować tę ilość 2-3 razy, ale nie 10-krotnie czy 100-krotnie. Korzyść z, takiego sposobu nawożenia byłaby nie tylko dla środowiska – byłaby, również, znaczna korzyść materialna, wynikająca z drastycznego zmniejszenia ilości stosowanych nawozów. Zauważmy, również, że korzyść dla środowiska byłaby podwójna, bo nie byłoby tak dużej, jak obecnie, emisji bardzo szkodliwych gazów (składników) do atmosfery, jaka ma miejsce przy produkcji nawozów.



   VII. Bojkotuj żywność z dodatkiem środków konserwujących. Dodanie środków konserwujących, to nie jest właściwy sposób na przedłużanie okresu przydatności do spożycia. Czy piłeś kiedyś mleko tzw. przeterminowane. Jeśli nie, to spróbuj. Jest gorzkie,     b. gorzkie. (A gorzkość owocu, w smaku, oznacza w naturze ostrzeżenie – szkodliwy dla zdrowia, a nawet życia). Te same chemikalia pijesz w mleku świeżym- z tą tylko różnicą, że nie zdążyły się one w mleku jeszcze rozłożyć. Zrobią to w żołądku lub po przetrawieniu, w organizmie, w swoim czasie. Dotyczy to nie tylko mleka – większość napojów jest z konserwantami. Myśl ekologicznie!

Nie daj się truć za własne pieniądze (ludziom bez wyobraźni lub zwyczajnie nieodpowiedzia-lnych).



  VIII. Możesz „zagospodarować” cześć odpadów z tzw. tworzyw sztucznych. Butelki i inne pojemniki nadają się np. do „doniczkowego” sposobu uprawianie warzyw, nawet, w domu (nie tylko w ogródku lub działce). Kilka krzewów pomidorów (karmionych „ z butelki” i wymienionych, co pewien czas, zapewni Ci „dostawę” pomidorów (świeżych) przez cały rok. Można też wykorzystać butelki do produkcji sprzętu wodnego (np. materacy pływających, kajaków, rowerów wodnych). Butelki i folie można wykorzystać do konstruowania (budowania) urządzeń i obiektów, o których ludziom, nawet się nie śniło.

                                           

· Papier – oszczędzaj papier!

Ile wyciętych drzew oznacza wydrukowanie (dzienny nakład) jednej gazety w rodzaju Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Dziennika, czy nawet Metra (choć jego objętość drastycznie odbiega od objętości wymienionych).

Dziś, każda taka gazeta to, jak książka o objętości 200-400 stron. To są, co prawda, „książki” najchętniej czytane, ale ,też, najbardziej powierzchownie (częste czytanie sprowadza się do przeglądnięcia tytułów). Są to „książki” na jedną chwilę. „Książka” dziś wydrukowana, jutro ląduje na śmietniku.

   Przecież, to paranoja! Objętość gazet (ich ciężar) wzrasta w zatrważającym tempie. Jeszcze 40-50 lat temu, objętość dzienników była 10 razy mniejsza (4 strony- wydanie powszednie, 6 stron sobotnio- niedzielne) ; dziś 40-60 stron. Czytelnik sięga po gazetę, bo chce wiedzieć, co się dzieje w kraju i na świecie. Tymczasem, trafia w gazecie głównie na reklamę (patrz, też , niżej) i ogłoszenia.



Potrzebna pilnie nowa ustawa prasowa



  1. Należy rozdzielić merytoryczną zawartość gazety stanowiącą o jej istocie, od reklamy i ogłoszeń. Jak to zrobić? Najlepiej – wydawać oddzielnie gazety właściwe i „gazety” reklamowo- ogłoszeniowe. Ciekawe – jak zareagowałby na to czytelnik?(które gazety kupowałby?)
  2. Należy wymóc oszczędność papieru.

W tym celu proponuję wprowadzić limity zużycia papieru do wydania dzienników i czasopism (dzienne, okresowe).

Papier, powyżej limitu byłby „obłożony” skuteczną akcyzą (skuteczna to taka, że druk gazety (czasopisma) objętościowy powyżej limitu stałoby się nieopłacalne).



             Reklama – reklamuj się ekologicznie ! (dotyczy, głównie, reklamy w gazetach i   

             czasopismach)              

             Hasło: Nie konkuruj jakością i objętością reklamy, konkuruj jakością i ilością    

             produktów (towarów i usług).

             Reklama jest formą nieuczciwej konkurencji i jest szkodliwą dla klienta. Ten kto

              reklamuje swoje produkty wygrywa z konkurentem. Ale, przegranym jest ,też, klient-    

              bo koszty reklamy odbijają się na jakości produktów.





Potrzeba pilnie ustawa racjonalizująca reklamę:



  1. Reklama powinna ograniczyć się, tylko, do informacji (treści) merytorycznej.
  2. Reklamy nie spełniające tego wymogu powinny być, w jakiś sposób, opodatkowane.

      Po co te „dodatki” w postaci wielkoformatowych kopii zdjęć roznegliżowanych     kobiecych ciał lub tzw. przedsiębiorczych (zaradnych życiowo) mężczyzn w starannie skrojonych garniturach. I tak nie spełniają one swojej „roli” (pokładanych w nich nadziei.   Wprost przeciwnie- potencjalny klient reaguje na takie reklamy obojętnie lub, nawet, negatywnie. (Szczególnie dotyczy reklam na dużych planszach i billboardach zamieszczanych na ścianach budynków lub specjalnych (cokołach).

         (Przeciętnemu klientowi „golizna”, już, się „opatrzyła” (spowszedniała), a panowie w         ciemnych, starannie skrojonych garniturach i białych koszulach źle mu się kojarzą – ważne, co się skrywa pod tą starannością i dbałością o wygląd. Klient – nie oszołom, swój rozum ma!  Na takie reklamy reaguje negatywnie, bo nie jeden raz zawiódł się na nich, - dał się „nabrać” na reklamę i gdy widzi podobną, kojarzy ją z, jakąś „pułapką” lub, wręcz, z jakimś oszustwem. Poziom większości polskich reklam jest żenujący – „obrazki” na reklamach, które mają „przemówić” do klienta wyglądają tak, jakby były adresowane do „stada baranów”, w najlepszym przypadku „zahukanych”, niczego nieświadomych ludzi. Potencjalnych klientów obraża się za ich pieniądze. Bo za koszty reklam płaci klient –koszty wliczone są w ceny produktów (towarów, usług).



  Hasło: Mniej reklamy znaczy taniej.

I, też, „zdrowiej” dla środowiska. Bo mniej makulatury.





































































Propozycje inicjatyw ekologicznych.

Kilka problemów szczególnych :

         (Świadomsław Wieczniepolski) ©*



  1.     Najtrudniejszy i najbardziej subtelny (delikatny) problem to problem obecności w miejscach publicznych ludzi, w sposób rażący, nie przestrzegających zasad higieny osobistej. Są ludzie, którzy w wyniku zaniedbania higienicznych (niemycia się, nie zmieniania bielizny, ubrania) śmierdzą jak skunksy. Co z nimi zrobić? Jak sobie z nimi poradzić?

    Higiena jest normą społeczno-obyczajową. Jeśli więc jest normą to powinna być, w jakiś sposób, przestrzegana i respektowana. Uporaliśmy się z problemem ludzi palących w miejscach publicznych, w szczególności, w środkach transportach publicznego, a problem wydawał się początkowo, nie do „ruszenia”. Jak widać, jest to kwestia świadomości społecznej. W demokracji rządzi większość, ale prawa mniejszości muszą być przestrzegane. Jest jednak, pewne ograniczenie prawa mniejszości. Wolno Ci człowieku robić różne rzeczy, pod warunkiem wszakże, że, swym postępowaniem, zachowaniem, obecnością, nie szkodzisz innym. Udowodniono, ponad wszelką wątpliwość, że palenie papierosów szkodzi zdrowiu.

   Wolno Ci człowieku szkodzić sobie, ale nie wolno Ci szkodzić innym. Wdychanie dymu papierosowego szkodzi zdrowiu. Jeśli, więc, palisz papierosy, w bezpośredniej mojej, bliskości (1,2,3 m.) to szkodzisz, również memu zdrowiu. I ten argument zauważył, przy uchwalaniu ustawy, zakazującej palenia w miejscach publicznych. Podobnie, rzecz ma się z narkotykami. Stwierdzono, że narkotyki są szkodliwe dla zdrowia, jeszcze bardziej niż palenie papierosów. Tu, jednak sytuacja jest nieco inna- samo spożywanie narkotyków, nawet, w obecności innych osób, nie szkodzi innym osobom. Ale okazało się coś innego- szkodliwe dla innych są zachowania osób po spożyciu narkotyków. Zachowania te bywają groźne dla ludzi, znajdujących się w zasięgu „działania narkomana”. Ale te zachowania Można by, jeszcze, tolerować, jak toleruje się prawie wszędzie (przynajmniej, cywilizacji Euro-Amerykańskiej) zachowania alkoholików (lub, ogólniej – ludzi po spożyciu alkoholu). Szybko, jednak, okazało się, że narkomani stanowią realne zagrożenia dla społeczeństwa, a, nawet, państwa. Narkoman zdolny jest do popełnienia czynów, których nie popełni żaden normalny, przeciętny obywatel – człowiek po zażyciu silniejszego narkotyku staje się swego rodzaju, medium, którego świadomość jest typu paranoicznego lub, wręcz  niepoczytalnego! Te właściwości narkotyków spowodowały, że spożywanie narkotyków, a jeszcze bardziej ich dystrybucja (handel nimi) zostały, w większości krajów, częściowo lub wybiorczo, lub całkowicie, zakazane.

   O tym lub innym zakazie, dotyczącym sfery społeczno-obyczajowej decyduje, więc, bezpośrednie, zagrożenie postępowaniem, zachowaniem, obecnością człowieka- dla zdrowia innych lub interes społeczny. W interesie społecznym leży przestrzeganie dobrych obyczajów. Zauważmy, że pewne zachowania ludzi, naruszające pewne obyczaje, zostały objęte zakazami (np. używanie, w miejscach publicznych, zwrotów uważanych za obelżywe, uwłaczające godności tych, do których są kierowane bezpośrednio lub pośrednio, przez sam fakt obecności osoby w miejscu publicznym- osoba niejako skazana jest na słuchanie plugawych wyrazów, określeń, choć, zdecydowanie, sobie tego nie życzy lub stanowi to dla niej pewne przeżycie negatywne). Zachowania takie zostały zakwalifikowane, jako naruszenia godności człowieka i jego nietykalności ( w tym przypadku psychicznej) które, prawnie są chronione. Jest w psychologii takie zjawisko psychiczne, jak „zaburzenie bliskości”-











©*- copyright- prawa autorskie zastrzeżone







człowiek, który zbliża się do drugiego człowieka, który sobie tego nie życzy, na odległość zbyt małą (odległość bezpośredniego kontaktu) narusza sferę integralności człowieka,- człowiek któremu zaburza się „bliskość” czuje się źle.

  W przypadku ludzi, śmierdzących nad przyzwoitą miarę, problemem jest ich sama obecność. W świetle powyższych wywodów można, wskazać, co najmniej, 2-a powody, które upoważniłyby społeczeństwo do prawnego uregulowania obecności tej kategorii ludzi w miejscach publicznych, w szczególności, w środkach komunikacji publicznej (w tramwajach, autobusach czy pociągach)

   1-szy powód: obecność człowieka w miejscu publicznym, drastycznie zaniedbanego pod względem higienicznym (śmierdzącego nad przyzwoitą miarę) może stanowic zagrożenie dla zdrowia innych.

Jeśli człowiek czuje smród, to znaczy, że dociera on (podobnie, jak dym tytoniowy) do nozdrzy człowieka. A to znaczy, że cząstki smrodu mogą osadzić się na błonach śluzowych nosa, i mogą, też dostawać się głębiej, nawet do płuc. A, przecież, w cząstkach smrodu mogą być i są, najróżniejsze, bakterie, w tym również, groźne dla zdrowia a, nawet, wirusy, jeśli człowiek jest chory.

   2-gi powód: Obecność w miejscu publicznym, człowieka, drastycznie zaniedbanego pod względem higienicznym, stanowi naruszenie nietykalności fizycznej, innych osób. Ludzie nie życzą sobie przebywając w atmosferze smrodu wywołanego, przez ludzi śmierdzących ponad „przyzwoitą” miarę. Smród dotyka ich fizycznie, bo, przecież,                   do nich dociera, czują ten smród, aż nazbyt, dobrze. Sposób wykorzystania tych „pretekstów” (jakże udowodnionych) do sformułowania odpowiedniego prawa (przepisów) pozostawiam specjalistom.



    Wielkim zagrożeniem dla ludzi jest pijany kierowca. Swego czasu ktoś rzucił hasło „piłeś? Nie jedziesz” lub „pijany nie jedzie”. Ja proponuje w odniesieniu  do ludzi nie dbających o higienę swego rodzaju trawestacje tego hasła:

Śmierdzisz? Nie jedziesz! Nie wsiadasz do tramwaju , autobusu, pociągu czy nawet do windy. Istnieje też , dosyć ważny trzeci powód, który można by  wykorzystać do uregulowania tego wstydliwego problemu. Jest on natury ekonomicznej. Jeśli taki osobnik znajdzie się w miejscu niewielkiej kubaturze np. w windzie, ale też w autobusie czy tramwaju to miejsce, w którym przebywał trzeba „oczyścić” ze smrodu (przewietrzyć , zdezynfekować) smród po takim osobniku potrafi się utrzymywać nawet przez kilka godzin i dłużej (np. w windzie). Ktoś musi sprzątać po takich ludziach.  A to kosztuje! Jest więc powód aby takich ludzi karać mandatami. Problem byłby jednak w wyegzekwowaniu takich mandatów ale na wszystko jest sposób! Problem ludzi drastycznie zaniedbanych pod względem higienicznym można rozwiązać w sposób bardziej humanitarny. Po kilkukrotnym stwierdzeniu, np. przez straż miejską, że jakiś nie radzi sobie z swoim człowieczeństwem (jest zaniedbany ponad przyzwoitą miarę), można by go kierować do specjalnej łaźni miejskiej, przeznaczonej specjalnie dla osób podobnych jak on – tam mógłby się wykapać (umyć) lub  zostać umyty i otrzymałby świeżą (czystą) bieliznę i ubranie. Wychodziłby z takiego miejsca jak „nowonarodzony” i mógłby wracać do ludzi, z którymi dawniej przebywał (do rodziny, znajomych). Stanowiłoby to co prawda pewne naruszenie wolności człowieka ale czyż nie narusza się wolności niektórych ludzi (przestępców) w imię tego, aby społeczeństwo czuło się bezpieczniej. No, to ograniczmy trochę wolność takich ludzi po to aby społeczeństwo poczuło się lepiej. Ale, również, dla dobra tych ludzi. Może, nawet, bylibyśmy za to wdzięczni społeczeństwu. Bo społeczeństwo, niewielkich kosztów, przewróciłoby do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie (nie na jego marginesie, o którym lepiej zapomnieć) a przy okazji rozwiązałoby bardzo trudny i bardzo wstydliwy społeczny problem.

Ochrona człowieka i środowiska



Człowiek należy do przyrody należy go chronić, jak przyrodę.



1.      Cisza nocna powinna być przestrzegana a osoby zakłócające ciszę nocną powinny być karane mandatami, a te z nich, które zakłócają ciszę dalej pomimo ukarania mandatem powinny być na noc zatrzymywane.

(Ja mieszkam w osiedlu mieszkaniowym dużego miasta. Doświadczam zakłócania ciszy nocnej, niemal codziennie dwa razy w nocy.

1-szy raz – około godz. 24-tej, aż do 1-szej, 2- jej w nocy ciszę zakłócają młodzi ludzie którzy urządzają sobie zwyczajowe spotkania połączone z piciem piwami i z bardzo głośnymi rozmowami (są tak głośne, że można by wiedzieć o czym rozmawiają gdyby to człowieka interesowało).

2-gi raz – w godz. Od 3- ciej do 4- tej, o tej porze młodzież obojga płci wraca z dyskoteki, uprzyjemniając sobie powrót wrzaskami (wznoszonymi okrzykami i śpiewem). Ja budzę się (a raczej zrywam). Zastanawiam się dlaczego obudziłem się tak szybko i dopiero podejście do okien balkonowych, które zawsze mam otwarte lub znacznie uchylone, wyjaśnia przyczynę – widzę wracające z imprezy watahy rozweselonej alkoholem młodzieży. Zakłócanie ciszy nocnej szczególnie takie uciążliwe i permanentne jak na moim osiedlu, jest niszczycielem zdrowia.

             2.  Włączanie silników spalinowych samochodów – w miejscu publicznym lub

                   uczęszczanych przez ludzi, - podczas postoju powinno być zabronione, a łamanie                                    

 „zakazu powinno być karane (mandaty). Takie włącznie silników na postoju ma miejsce szczególnie w zimie. Kierowcy, w ten sposób, ogrzewają sobie samochody, kabiny. Autobus włączony choć na kwadrans potrafi nieźle zasmrodzić otoczenie (w promieniu kilku metrów jest wręcz niebezpiecznie przebywać)

             3. Zaśmiecanie chodników ulotkami reklamującymi usługi „panienek lekkich               
                  obyczajów” (najbardziej w pobliżu hoteli, restauracji powinno być zakazane !

Nie przestrzeganie zakazu powinno być karane mandatami. Ktoś musie te chodniki posprzątać. To, kosztuje. Reklama taka tez powinna kosztować. Chodnik jest bardzo nośnym miejscem dla reklamy wcale nie jest gorszym od gazet, plansz, billboardów.

              4. Spalanie, odpadów z tworzyw sztucznych (butelki, folie, powinno być karane znacznymi grzywnami (w zwykłych miejscowościach- kwotą kilkuset złotych)  a w miejscowościach uzdrowiskowych wyższymi.

  5. Proponuje wprowadzić do obiegu powszechnego („wylansować”) nowe określenie „jestem ekologiczn –y (-a)” znaczyłoby : jestem czysty, schludnie ubrany, przyjazny ludziom i środowisku. Człowiekowi wydaje się, że w sprawach higieny (osobistej, przyrządzania i spożywania posiłków) , dbałości o swoje mieszkanie i jego otoczenie jest kimś wyjątkowym).

   Myli się bardzo! Zwierzęta , ptaki tez dbają o swoja higienę  i wygląd. Myją się czyszczą swoje „futra, futerka”, skórę, pióra – aby się dobrze umyć zanurzają się nawet w wodzie, częściowo lub całkowicie. Jest tylko różnica w podejściu do spraw higieny i estetyki u ludzi i zwierząt – ludzie czynią to na ogół świadomie, zwierzęta instynktownie ; ponadto człowiek potrafi to robić bezinteresownie, wyłącznie dla własnego samopoczucia (często robi to „a viva lar”). Zwierzęta są bardziej praktyczne („interesowne”) – dbałość o higienę jest u nich konkurencją (rywalizacja). Samce chcą sprawiać dobre wrażenie na samicach; samice chcą być atrakcyjne dla samców, chcą wabić, ludzie tez powodują się podobnymi względami, ale to nie najlepiej o nich świadczy; świadczy natomiast bardzo dobrze o tych, co dbają o higienę i wygląd wyłącznie dla siebie, czyniąc w ten sposób, zadość poczuciu swej wartości i zaspakajając swoje potrzeby estetyczne.

            6. Samochód jest potencjalnym narzędziem zbrodni. Należy wiec, zadbać o to, by nie czynił spustoszenia w ręku nieodpowiedzialnych ludzi lub powodów losowych, kalecząc  i zabijając ludzi na drogach.

              Wrogiem człowieka (dla jego życia i zdrowia) jest prędkość . należy wiec tę prędkość ograniczyć do bezpiecznego maksimum. Proponuje, aby na terenie miast , miasteczek, większych wsi, osiedli wprowadzić samochody z automatyczną blokadą kierownicy. Przy próbie osiągnięcia przez kierowcę niedozwolonej prędkości. Wielkość dozwolonej prędkości mogłaby się wahać w niewielkich granicach w zależności od miasta, jego rejonu (natężenia ruchu, stopnia bezpieczeństwa ulicy czy drogi), ale nie powinna przekracza 60km/h (średnia prędkość powinna być rzędu 50km/h). Przy takich prędkościach są szanse na wyhamowanie całkowite lub częściowe i są też szanse na przeżycie człowieka, który uległ wypadkowi lub jego wyjście z wypadku z niewielkimi obrażeniami.

            Samochody takie, tzn. z automatyczną blokadą kierownicy przy przekraczaniu dozwolonej prędkości należy dopiero wyprodukować. Nie powinno być z tym problemów, zarówno od strony ideowej (pomysłu i projektu) jak również wykonania (produkcji). W walce o zabezpieczenie życia człowieka (w tym również życia własnego) Powinniśmy być bezwzględni – nie powinniśmy iść na żadne ustępstwa w stosunku do tych (kierowców, decydentów), którzy są zwolennikami dużego lub znacznie większego liberalizmu od tego, który dopuszcza samochody do ruchu w mieście (bo można by też wprowadzić całkowity zakaz poruszania się samochodami w mieście lub niektórych jego regionach tak, jak to wprowadzono w wielu miastach Europy zachodniej).

          Liczy się życie każdego człowieka – bo jest ono niepowtarzalne. Nikt człowiekowi życia nie zwróci – a człowiek rodzi się po to aby żyć nie po to aby umierać. To co się dzieje na drogach Polski i Europy również, choć już w mniejszym stopniu to rzeż niewinnych „bogu ducha winnych” ludzi. W Polsce – około 7 tysięcy ofiar śmiertelnych rocznie; rannych 10 razy więcej. W ciągu zaledwie 20lat liczba kalek wzrasta do miliona (część wraca do w miarę normalnego zdrowia, funkcjonowania). To są liczby wołające o pomstę do nieba. Najgorsze jest to, że zabójstwa i kalectwa na drodze w wyniku wypadków to statystycznie nieuchronność. W Polsce – codziennie, około 20-tu musi zginąć, około 200-tu musi zostać okaleczonych. Kto skazuje tych ludzi na niechybną śmierć lub kalectwo? Państwo! Jego rząd, któremu jego obywatele powierzyli opiekę nad swoim życiem i zdrowiem. Co się dzieje w kraju gdy w zamieszkach ulicznych „z okazji” różnych manifestacji ginie człowiek lub gdy są ciężko ranni ludzie? Co by się stało gdyby w zamieszkach (zajściach ulicznych lub np. na stadionie) zginęło 20 osób, a 200 odniosło rany? Taki rząd by nie przetrwał. Społeczeństwo domagałoby się ukarania, nie tylko sprawców (bezpośrednich), ale winnych zaniedbania, które doprowadziło do tragedii. Codziennie dzieje się taka tragedia w Polsce, na drogach. I żaden z członków rządu nawet nie skojarzy tego faktu z zaniedbaniem rządu, z jego odpowiedzialnością, choćby tylko moralną. I społeczeństwo też nie reaguje (nie kojarzy). A więc co? Powszechna znieczulica ! To jest                                     trzeba leczyć

          Proponuje kuracje „odwykową” od tej groźnej społecznej choroby. Należy pokazywać wypadki drogowe i ich ofiary publicznej telewizji – w porze największej oglądalności. Wypadki wyglądają strasznie – budzą zgrozę, a ich ofiary budzą ludzki odruch politowania i współczucia. Należy podawać nazwiska ofiar i również lakonicznie komentować (co w życiu robili, do czego dążyli, w jakim momencie ich życie zostało przerwane). Jak na razie o wypadkach wiedzą tylko najbliżsi, oni cierpią, oni              często pomsty. Może wtedy sumienie społeczeństwa poruszy się (drgnie). Może wtedy otworzy oczy przejrzy. Może pojawią się wtedy głosy: „trzeba by cos z tymi wypadkami zrobić!”. I może wtedy ludzie wpadną na oczywisty pomysł: „a od czego mamy rząd?!”. Człowiek należy do przyrody. Należy go chronić - a nie tylko zwierzęta i rośliny.

             Ile jest instytucji, organizacji zajmujących się ochrona przyrody, powołanych specjalnie do ochrony zwierząt lub roślin, niejednoznacznie – do ochrony poszczególnych jej gatunków, rodzajów. Człowiek jest tu wyjątkiem. Ludzki gatunek liczy sobie co prawda kilka miliardów, ale nie może to być powodem, by godzic się z bezmyślnym uśmiercaniem i okaleczaniem ludzi, jakie ma miejsce na drogach (czyż nie jest tak, że żałujemy często na drodze przejechanego gołębia, zająca, „staranowanego” dzika, jelenia nie dostrzegamy, że na tych drogach, w podobny sposób giną ludzie).

                                                                             



(S. Kosowski)











































































 


Komentarze

Popularne posty